Agresywny bulterier i jego opiekun z Krakowa – kolejna afera krzywdząca psy TTB

Media kochają psy w typie ras “agresywnych”… Kochają mrożące krew w żyłach historie, w których takie zwierzęta bezlitośnie zaciskają swoje żelazne szczęki na niewinnych ludziach i czworonogach. Po raz milionowy taki temat wspaniale się sprzedał w polskim Internecie. Tylko znów mam wrażenie, że nie zyskuje na tym nikt, a cierpi tylko reputacja psów TTB i ich (odpowiedzialnych) opiekunów.

“Kraków. Agresywny właściciel psa. Bulterier gryzł psa, a właściciel zaatakował inną osobę. Szokujący film”

To nagłówek artykułu z Gazety Krakowskiej. Film, o którym mowa, opublikował 21 sierpnia użytkownik Twittera. Z tego, co wiem, oglądalność miał niemałą, a samo nagranie szybko stało się gorącym tematem wielu gazet i portali. No i raczej wszystkie takie teksty okraszone były podobnymi tytułami. Nie wiem, czy to tylko moje wrażenie, ale mam coś na kształt deja vu. Zauważyłeś/aś, że artykuły o pogryzieniach prawie nigdy nie należą do owczarków niemieckich, maltańczyków, jamników ani kundli?

Społeczne przykazania dla opiekuna psa TTB

A właściwie jedno przykazanie – nie miej takiego psa. Nawet jeśli jest najłagodniejszą kanapową kluchą na świecie i ma wspaniałe relacje ze wszystkimi kumplami z parku. Nawet jeśli świetnie go ułożyłeś/aś, a w komunikacji miejskiej zawsze zakładasz mu profesjonalny kaganiec… Zawsze ktoś spojrzy na ciebie z pretensją, że śmiesz mieć psa RASY AGRESYWNEJ. Rozmawiałam na ten temat nieraz z kilkoma moimi znajomymi, kompletnie niesiedzącymi w psim świecie. Każde z nich potwierdziło, że mijając na ulicy psa z “szerokim uśmiechem”, woli zatoczyć większy łuk niż w przypadku przejścia obok rozhisteryzowanego i szczekliwego zwierzaka reprezentującego rasę “nieagresywną”.

Czy bulterier to pies agresywny?

Zacznijmy od wykazu ras uznawanych za agresywne. Internetowi krzykacze w komentarzach uwielbiają się do niego odnosić, również w przypadku ostatniej afery. Są jednak dwa problemy. Pierwszy jest taki, że ci geniusze nie pofatygowali się, żeby sprawdzić źródło, na które się tak chętnie powołują. W wykazie znajdziemy rottweilera, amerykańskiego pit bull teriera i parę innych silnych ras, ale nie ma tam bulteriera. Drugi problem polega na tym, że wygląd “psa-mordercy” nie oznacza, że zwierzę z natury jest agresywne. Przede wszystkim odpowiedzialna i przemyślana hodowla pozwala uzyskać psy bojowe o cechach, które pozwalają im w dobrych rękach stać się świetnymi psami rodzinnymi, dobrymi miejskimi, czworonożnymi obywatelami i kulturalnymi przyjaciółmi innych zwierząt.

I teraz słowa kluczowe: W DOBRYCH RĘKACH. Jeśli jesteś kretynem, bierzesz psa, nie mając o szkoleniu i socjalizacji grama podstawowej wiedzy. Wtedy nawet z najłagodniejszego labradora albo shih-tzu możesz zrobić bestię. Oczywiście różnica jest taka, że szczęki bulteriera są potencjalnie znacznie bardziej niebezpieczne niż brachycefaliczny zgryz charakternego kanapowca.

Niechlubne skojarzenia z patologią

Nie będę zgrywać cudownie wyzwolonej ze stereotypów. Doskonale rozumiem, że w głowie każdego z nas siedzi płycej lub głębiej obraz wytatuowanego, łysego recydywisty w białym podkoszulku z papierosem w ustach, który wystawia swojego pitbulla w nielegalnych walkach psów. Nie dziwię się więc, że miłośnicy TTB dla przeciwwagi starają się pokazywać w Internecie zdjęcia swoich bulli z dziećmi czy małymi psami i własną piersią bronić te rasy przed złą reputacją. Skoro mnie doprowadza do szału, gdy ktoś przykleja mojemu lękowemu psu łatkę psa, który na pewno w przeszłości był bity (nie mając pojęcia, że Farsa nie zaznała świadomie bezdomności, a największą patologią w jej życiu jest to, że ma dwie panie, a nie panią i pana), to nie wyobrażam sobie, jak frustrujące musi być dla opiekunów TTB, że ich psy dla dużej części społeczeństwa zawsze będą potworami.

A przecież wszyscy wiemy, że prawdziwą patologią jest “etyka” dziennikarska

I niech przemówią statystyki. Gdy zaczynałam z tym blogiem, odniosłam się w jednym tekście do Zachowań agresywnych u psów Jamesa O’Heare’a. Odsyłam zatem w te zakurzone zakątki How to HAU!, bo książka bardzo dobrze wyjaśnia, że faktyczny problem agresji i pogryzień to zupełnie inny świat niż ten, wydziergany przez fantazje pismaków. Gdyby domeną mediów była prawda, to gwiazdami takich artykułów byliby przedstawiciele zupełnie innych ras.

W schronisku poznałam niejednego psa z genami TTB, który był tak zniszczony przez ludzi, że jego jedynym życiowym focusem było mordowanie każdego napotkanego zwierzęcia. Jednak to nie takie agresywne psy spotykam na spacerach. Farsą pozamiatał jakiś czas temu trawę puszczony samopas po parku pies w typie owczarka niemieckiego (a przynajmniej próbował, gdy jego pani siedziała jak ameba na kocyku, a ja z zastrzykiem adrenaliny sprzedałam mu kopniaka). Ja sama zostałam ugryziona przez mojego pierwszego psa jako siedmiolatka i był to miks foksteriera. Idąc chodnikiem po moim osiedlu, uciekam na drugą stronę przed dwiema kąsającymi chihuahuami i łagodnie wyglądającymi kundlami. Poza schroniskiem nie spotkałam agresywnego amstaffa, pitbulla czy bulteriera.

Psy same się nie psują

Martwi mnie, że obok komentarzy potępiających mężczyznę z nagrania pojawia się bardzo dużo takich, które uderzają w psa. Internauci wotują za eutanazją bulteria, a nawet za eksterminacją wszystkich ras TTB. Oczywiście fakty są faktami. Psy w typie bull wyglądają tak, a nie inaczej, bo jacyś kretyni wpadli kiedyś na to, że będą szczuć na siebie psy na małym ringu, aby zmusić je do walk na śmierć i życie i trzepać na tym kasę. Jednak dziś większość bulli zobaczysz na Instagramie, jak śpią z brzuchami w górze w pościeli swoich opiekunów. Spotkasz je na zawodach, jak brawurowo pokonują przeszkody z plastiku w ramach agility. Twój chudy kundelek ochoczo pobawi się z nimi w psim parku. I wyjdzie z tej zabawy nie tylko w jednym kawałku, ale i zadowolony.

Geny i wychowanie można spieprzyć w przypadku KAŻDEJ rasy. Gdyby wszystkie stereotypy o psach się sprawdzały, to nie byłoby lękowych, histerycznych owczarków, gryzących dzieci labradorów czy spanieli, a wszystkie kundelki cieszyłyby się świetnym zdrowiem i nie jadłyby hipoalergicznych karm. Jeśli więc tak bardzo czujesz potrzebę wypowiedzenia się na temat afery z Krakowa, to zejdźże z tego nieszczęśliwego, połamanego psychicznie psa i zastanów się, dlaczego dochodzi do takich sytuacji i dlaczego usłyszałeś/aś akurat o tej jednej.

2 thoughts on “Agresywny bulterier i jego opiekun z Krakowa – kolejna afera krzywdząca psy TTB

  1. Nie lubię określenia “pies rasy agresywnej”, bo psy nie stają się agresywne z powodu swojej rasy, tylko zwykle przez błędy ich opiekunów, którzy podejmują się opieki nad zwierzęciem o którym nie mają podstawowej wiedzy, a “nieagresywne” też bywają agresywne, na co zresztą zwrócono w tekście uwagę. Jedyna różnica polega na tym, że w przypadku TTB skutki błędów wychowawczych mogą być znacznie poważniejsze niż potargana nogawka.

    1. Nic dodać – nic ująć. Niestety TTB są bardziej “lubiane” przez media niż rozhisteryzowane, również niebezpieczne psy w typie ON, duże kundelki, itp. O pogryzieniach i nieodpowiedzialnych opiekunach takich psów mówi się znacznie rzadziej i to bardzo zakrzywia rzeczywistość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *