Pies w ogrodzie. Dom z ogrodem może być dla psa przekleństwem!

Mnogość ludzi jest przekonana, że dom z ogrodem brzmi jak idealne warunki dla psa. We mnie niestety budzi to zawsze spory niepokój. Niezależnie od tego, jak duży ogrodzony teren masz wokół domu, pies w ogrodzie potrzebuje czegoś więcej niż całodniowe bieganie wokół płotu.

“Pies musi mieć gdzie biegać”

Jeśli masz psa i mieszkasz w bloku (a jeśli masz dużego psa w relatywnie małym mieszkaniu, to już w ogóle), z pewnością nieraz usłyszałeś/aś, że zwierzę w takich warunkach się męczy. Oczywiście może to być prawdą. Jeśli decydujesz się na haszczaka albo podhalana, robisz z nim trzy razy dziennie szybką rundę wokół bloku i zamykasz go samego na osiem godzin dziennie bez żadnych zajęć… to faktycznie nie brzmi dobrze. Jednak jeśli wiesz, co robisz, decydując się na psa, to fundujesz mu przynajmniej jeden długi spacer i rozrywki umysłowe, dzięki którym, pozytywnie wymęczony, po prostu zasypia obok ciebie na kanapie albo legowisku. Z pełnym przekonaniem mogę powiedzieć, że Farsa jest sto razy szczęśliwsza w moim wrocławskim mieszkaniu z naszym trybem życia, który uwzględnia jej aktywność, niż gdyby była wyrzucana na kilka godzin do ogrodu. Zwłaszcza, że kocha towarzystwo (zaprzyjaźnionych) ludzi i psów oraz wycieczki.

Ogród jako śmietnik na psio-ludzkie problemy

Pies żyjący w bloku musi nabrać w pewnych aspektach ogłady. Inaczej jest ryzyko, że nie spełni “norm” i wyląduje w schronisku. Musi umieć chodzić na smyczy, mijać inne psy, podróżować autem / komunikacją miejską, trzymać czystość w mieszkaniu, nie skakać na gości, nie niszczyć rzeczy i nie szczekać, kiedy zostaje sam. Wszelkie uchybienia od tych zasad mogą wystawiać relację zwierzęcia z opiekunem na ciężkie próby. Mając ogród, można sobie poradzić z delikwentem inaczej niż przez szkolenie albo konsultację z behawiorystą. Można na przykład, zamiast drałować trzy razy dziennie na spacery, pozwolić mu sikać i kupkać pod ogrodzeniem. Szczeka czy atakuje inne psy? Trudno. Nie musi mieć z nimi kontaktu. Nie umie chodzić na smyczy? Trudno, przecież nie musi. Raz w roku się go jakoś zaciągnie na to nieszczęsne szczepienie. Reaguje agresywnie na wszystko, co widzi po drugiej stronie ogrodzenia? Stróżuje! Zachowuje się kiepsko przy gościach albo jak urodziło się dziecko? Wyrzuci się go na ogród za karę i niech się uspokoi.

pies w ogrodzie

Ogród nie zastąpi psu spacerów!

Jest jedyna rzecz, o której trzeba pamiętać: ogród to wyłącznie przedłużenie domu. Naturalnymi potrzebami każdego psa są: przebywanie ze swoim człowiekiem, eksploracja nowych terenów i poznawanie nieznanych zapachów, kontakty z innymi zwierzętami. Może twój czworonóg jest mniej socjalny niż inne. Jednak to nie znaczy, że kawał trawy wystarczy mu do szczęścia na całe życie. Tak jak blokowy pies nie będzie szczęśliwy, robiąc przez 10 lat trzy razy dziennie to samo kółko po osiedlu, tak nawet pies żyjący całkowicie na zewnątrz potrzebuje stymulacji i czasu spędzanego z opiekunem.

Z pewnością nie raz, nie dwa i nie trzy mijałeś/aś posesję, na której momentalnie pędził w twoją stronę wściekle szczekający pies. Prawdopodobnie był to jeden z tych popsutych emocjonalnie, sfrustrowanych psów w typie owczarka niemieckiego. Rzucał się na ogrodzenie z pianą w pysku, rozhisteryzowany do granic, kręcący się wokół własnej osi. Czy to brzmi jak psie szczęście wynikające z “dużego terenu do biegania”?

Dodajmy do tego fakt, że psy żyjące większość czasu w ogrodzie, niewyprowadzane za często lub w ogóle, prędzej czy później znajdują drogę ucieczki. Podkopują, wygryzają dziury, przeskakują… Bierze się to często z nudy albo nudy połączonej z jobem na punkcie zapachu cieczki w okolicy. Chyba nie muszę dalej tłumaczyć, jakie mogą być konsekwencje opieki nad psem, który odkrył uroki życia na gigancie?

“Uwaga! Pies tylko do domu z ogrodem”

Daleko mi do twierdzenia, że k a ż d y pies powinien żyć na kanapie. Nauczyły mnie tego psy rodziców oraz psy w schronisku.

pies w ogrodzie

Pchełka – pięciokilogramowa kundlica, która jest typowym wiejskim szczekaczem. Gryzie ludzi po kostkach, drze się przez pół nocy, ze smyczą jest na bakier, a jej powołaniem jest uprzykrzanie życia polnym myszom. Jej wiejskie życie na zewnątrz jest proste. Nikt niczego od niej nie chce, a jej nietykalskość, gryzienie i miażdżący bębenki szczek… w oczach rodziców i znajomych uchodzą za zalety Pchełki jako stróża. To pies, który w mieszkaniu byłby bardzo uciążliwy i przyciągałby mnóstwo skarg od sąsiadów z bloku. Nie wyobrażam sobie, że miałaby mieć inne życie.

W schronisku i w fundacjach pojawia się też sporo psów, które przez przykładowe 10 lat żyły jako podwórkowce, nie potrafią utrzymać czystości i czują się przytłoczone pomieszczeniami. Czy mamy prawo każdego takiego psa zamknąć w swoich kilkudziesięciu metrach w centrum dużego miasta? Dla równowagi znam niejednego psa, który z dzikiego dziecka ulicy albo podwórkowego stróża zmienił się w przyzwoitego, miejskiego obywatela. Jednak nie zgodzę się nigdy, że to zawsze jest możliwe, a przede wszystkim – że to zawsze jest dobre.

Jak sprawić, aby pies w ogrodzie był bezpieczny i czuł się dobrze?

Po pierwsze, daj psu wybór. Powinien mieć dostęp zarówno do ogrodu, jak i do domu, w którym będzie mieć z tobą kontakt.

Po drugie, nie rób z ogrodu kary. Jeśli pies wykazuje niepożądane zachowania, to zamiast – dosłownie – wyrzucać problem za próg i udawać, że go nie ma, zastanów się, z czego dane zachowania się biorą i jak możesz wpłynąć na ich zmianę.

Po trzecie, wyprowadzaj codziennie psa na spacer. Nie pozwól, żeby jego świat ograniczał się do małego, ogrodzonego terenu.

Po czwarte, socjalizuj zwierzę z innymi psami i ludźmi. Naucz je poruszania się na smyczy, przywoływania, mijania innych ludzi, noszenia kagańca, jazdy samochodem i autobusem.

Po piąte, dobrze zabezpiecz teren, aby stracony na chwilę z oczu pies w ogrodzie nie zdołał podkopać ani przeskoczyć ogrodzenia. Zapewnij też psu na zewnątrz stały dostęp do miski z wodą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *