Kto najgłośniej szczeka w Internecie. Komentujesz posty o porzuconych psach? Przeczytaj

Jeśli czytasz post o psie, któremu “właściciel” poderżnął gardło i jesteś zdrową emocjonalnie osobą – reagujesz co najmniej oburzeniem. To normalne. Ale inna sprawa, co z tym oburzeniem zrobisz. Jeśli bowiem przekujesz je wyłącznie w reakcję “Wrr” na Fejsie i hejterskie komentarze – twoje współczucie niczego nie zmieni.

Nasze wrocławskie schronisko praktykuje w redagowaniu ogłoszeń na Facebooku pewną rzecz. Podaje od razu przyczynę pobytu zwierzęcia w placówce, bo oczywiste, że po paru minutach i tak ktoś o to zapyta w komentarzu. Efekt podania takiej informacji jest jednak niemal zawsze inny. Jedna, trzy, osiem, kilkanaście! Kilkanaście osób w ciągu krótkiego czasu pisze: “właściciel to potwór”, “popracować się z psem nie chciało”, “żeby tak ciebie ktoś na starość wyrzucił”, itepe, itede. No, zrozumiałe. Zwłaszcza że ludzie oddający zwierzęta czasem podają naprawdę mało wiarygodne powody. Jednak hej, stało się. Pies jest w schronisku. I trzeba mu pomóc trafić do kochającego domu. Pytanie-klucz: jak nasze hejterskie komentarze mają tę pomoc przynieść? Patrząc na komentarze na przykład pod tym postem, stwierdzam, że niewielu internetowych herosów próbuje znaleźć odpowiedź, która jest jednoznaczna i brzmi: NIJAK.

Sąd Najwyższy Facebooka

W internetowych obrońcach zwierząt wkurza mnie szczególnie jedna rzecz. Są wszechwiedzący. Na przykład kiedy post dotyczy psa, którego opiekun zmarł, wiedzą, że nieboszczyk na sto procent miał rodzinę, która na sto pięćdziesiąt procent mogłaby zająć się zwierzęciem, gdyby tylko chciała. Jeśli ta zmarła osoba w istocie była bezdzietna i owdowiała – nie szkodzi! NA PEWNO KTOŚ, NIGDY NIE MA TAK, ŻE NIKT. Jeśli faktycznie rodzina nieboszczyka istnieje, ale ktoś w domu ma alergię albo po prostu – owa rodzina nie czuje, że jest w stanie zająć się zwierzakiem – nie szkodzi! TO ICH ZASRANY OBOWIĄZEK, POWINNI WZIĄĆ TEGO PSA PO SWOIM RODZICU, NAWET JEŚLI NIE CIERPIĄ PSÓW I BĘDĄ NAJGORSZYMI OPIEKUNAMI NA PLANECIE. Sąd Najwyższy Facebooka najchętniej wydałby wyrok “powieszenia za jaja” każdej osobie oddającej czworonoga. Nawet jeśli ta osoba właśnie straciła w wypadku najbliższą osobę, wyrzucono ją z pracy i na mieszkanie wjeżdża jej komornik. 

Jakie mogą być skutki publicznej nagonki?

Hejty w komentarzach nie sprawią, że jakiś pies znajdzie nowy dom. Mogą natomiast nieść za sobą coś naprawdę złego. Zastanówmy się. Co jest lepsze? Oddanie psa do schroniska czy porzucenie go w lesie? Mnie się wydaje, że to pierwsze. Zwierzę w schronisku ma ciepły kąt, pełną miskę i szansę, żeby świat się o nim dowiedział. Ale dlaczego ktoś, kto nie może się zajmować dalej pupilem, miałby wybierać tę opcję, skoro jedyne, co otrzyma, to wiadro pomyj na łeb? Ja nie twierdzę, że mamy od dzisiaj bić prawo wszystkim, którzy przywożą swoje psy do schronisk. Wystarczy się ugryźć w język. I pamiętać, że radykalna ocena to ogromny błąd, kiedy nie mamy podstaw, kiedy nie jesteśmy uczestnikami czyjegoś życia. 

A może zamiast tego…

…przestać być avatarem okraszonym szykanami i nieść realną pomoc zwierzętom? Czas, który tak chętnie trwonisz na wydawanie wyroków ludziom, których nie znasz, mógłbyś /  mogłabyś poświęcić na kilka sensowniejszych zajęć. Na przykład na wyjście do zoologicznego i kupienie schroniakom worka karmy. Albo na wizytę w placówce i spacer z tym czworonogiem, którego tak dzielnie bronisz. Albo na przelanie kilku złotych, jeśli nie chce ci się ruszyć z domu. Albo na udostępnienie w paru grupach posta, że pies szuka nowego domu. Tyle możliwości, że na pewno znajdziesz coś dla siebie. Musisz tylko porzucić tę chorą pasję mieszania obcych ludzi z błotem i skupić się na działaniu, a nie gadaniu. 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *