Mój pies nie chce nic jeść, czyli motywacja pokarmowa

Czy twój pies odchodzi od pełnej miski, mimo że wylądowała w niej karma z najlepszym składem i opiniami? Na spacerze wypluwa przysmaki, gdy chcesz go nimi nagrodzić? Prawdopodobnie jego motywacja pokarmowa jest za mała.

Powyższe zdjęcie idealnie obrazuje dwa typy psów. Są takie jak Iljo, u których widok ręki sięgającej do saszetki wyostrza wszystkie zmysły, stawia je na baczność i przywołuje w pamięci wszystkie poznane komendy (nawet jeśli nagrodą jest lekko zwietrzała, sucha karma). Są też psy takie jak Farsa – plujące pokarmem z każdej półki i z wielką łaską pracujące za wybitnie pachnące kawałki suszonego mięsa, ale generalnie niewidzące za wiele sensu w tej całej zabawie. O ile motywacja pokarmowa u tych pierwszych przychodzi wręcz naturalnie, to uwierz, że mając do czynienia z tymi drugimi, można osiwieć jeszcze przed trzydziestką, a rynek karm dla psów poznać wzdłuż i wszerz.

Jak sprawiłam, że mój pies znienawidził jeść

Ileż ja się nadenerwowałam! Ileż godzin spędziłam w sieci, szukając coraz to lepszych, bardziej atrakcyjnych karm. Gdyby nie te wszystkie zakupione worki, oddane schronisku i znajomym, być może nie jeździłabym dziś micrą, tylko wymarzonym SUV-em! Pies w okresie wzrostu, nieco ponadprzeciętnie aktywny, a miski codziennie opróżnione tylko połowicznie. Mieszałam z karmą mokrą, jajkami, żwaczami w proszku, olejami wszelkiego pochodzenia… Farsa nauczyła się wylizywać te dodatki do ostatniej molekuły, zostawiając w misce smutny granulat. Z czasem zaczęła kręcić nosem również na mokre jedzenie. Na treningach nie było lepiej. Kupowałam jej same “śmierdziuchy”, czyli właściwie tylko suszone mięso, a ona, wykonawszy moje polecenie jak za karę, brała kąski w pysk, po czym z martwym wyrazem pyska wypluwała je na ziemię.

Zgubiła mnie matematyka

Odmierzałam te dawki z tabeli co do grama. Problem w tym, że kiedyś, z racji znacznie większego repertuaru problemów behawioralnych Farsy, smaczki u nas sypały się nie deszczem, a ulewą. A jeszcze wpadały po spacerze jakieś uszy, żwacze, masło orzechowe, mokra karma w Kongu i ekstrasmaczki w macie węchowej. Z perspektywy czasu zastanawiam się, co ja sobie wyobrażałam – że te wszystkie dobrodziejstwa nie idą do brzuszka, tylko do serduszka? Nie wiem. Krótko mówiąc: Farsa najadała się tymi dobrodziejstwami aż nadto i nie było fizycznej możliwości, żeby dopakować jeszcze do jej żołądka 150 g suchej karmy. Kiedy myślałam, że moja piesa chodzi głodna, ona była pełna po brzegi (niestety nie tego, co trzeba).

Stałam się matką powtarzającą dziecku: “No, jeszcze łyżeczkę!”

Z rodzicielstwem nie mam nic wspólnego, a i bez tego wiem, że wmuszanie w dzieci jedzenia za wszelką cenę za dobre nie jest. Jednak niczym ta matka-frustratka podkładałam Farsie pod sam nos miskę albo dłoń z karmą. A jako, że łaciaty piesek reaguje na moje negatywne emocje jak wyborca Konfederacji na tęczę na czyimś balkonie, to doszło nawet do kuriozalnych momentów, w których Farsa na widok miski wchodziła do klatki lub pod krzesło. Już bardziej dobitnie nie mogła mi przekazać, że mnie trochę z tej przesadnej troski pogrzało. Ale mi się wtedy wydawało, że jak pies w okresie wzrostu będzie za często “przegładzany”, to natychmiast skończy marnie. Otóż tak się nie stało. Mimo tych rewelacji wyrosła na okaz zdrowia.

“Sama sobie jedz.”

Czym jest motywacja pokarmowa?

Wyobraź sobie prapsa. Prapies mógł najeść się dopiero, gdy porządnie się pofatygował, aby wytropić, dogonić i zabić zwierzynę. Udane łowy nie zdarzały się codziennie. Trzeba było zjeść sporo na raz i nierzadko odczuć głód. I choć twojemu podopiecznemu wylegującemu się na kanapie i uczulonemu na zboża do jego dzikich przodków już dość daleko, to w jego genach wciąż jest łowca. Łowca jednak nie ma okazji, aby się uzewnętrzniać, jeśli:

  • aby się najeść, wystarczy zrobić parę kroków i podejść do pełnej miski;
  • jedzenie w misce to zawsze mało aromatyczny, suchy granulat;
  • nawet jeśli pies nie zje w danej chwili, to za godzinę karma znów będzie na niego czekać;
  • pomiędzy posiłkami dostaje mnóstwo przysmaków, czyli z założenia jedzenie bardziej apetyczne (np. parówki, suszone mięso), którymi się najada do syta.

Sam/a pomyśl – czy chciałoby się pracować na coś, co zawsze masz na wyciągnięcie ręki?

Kiedy przydaje się motywacja pokarmowa?

Psy mają zróżnicowane priorytety. Jeden będzie tyrał chętnie za same pochwały (nagrodę socjalną), drugi – za zabawkę, a trzeci będzie najbardziej zmotywowany, wiedząc, że masz na spacerze saszetkę z przysmakami. Taki podział jest jednak nieadekwatny do rzeczywistości. U Farsy na przykład, kiedy przepracowałam z nią już problem focha na jedzenie, motywująca jest każda z tych trzech rzeczy w zależności od tego, co akurat robimy. Kiedy jest czegoś niepewna i znajduje się w trudnej dla siebie sytuacji, najcenniejsza jest dla niej pochwała słowna. Kiedy uczymy się nowych rzeczy, najlepiej działa jedzenie. Jednak podczas nauki dynamicznych sztuczek (odbicia, podskoki, obroty), najbardziej nakręcają ją ulubione zabawki. Mówię o tym, ponieważ nawet jeśli twój pies fantastycznie pracuje za inne typy nagród, to z pewnością istnieją sytuacje (o których może jeszcze nie wiesz), w których odpowiednio zbudowana motywacja pokarmowa mogłaby pomóc w poczynieniu przełomowych postępów. Im więcej narzędzi masz do dyspozycji, tym więcej potencjału wykrzeszesz ze swojego czworonoga.

Motywacja pokarmowa przydaje się:

  • w czasie socjalizacji i habituacji,
  • w przełamywaniu strachu i niepewności przez psa,
  • podczas nauki komend,
  • kiedy chcemy utrwalić pożądane zachowanie,
  • kiedy chcemy zwiększyć naszą atrakcyjność w oczach psa,
  • gdy zostawiamy psa pod czyjąś opieką.
Braku motywacji pokarmowej w tym stadku nie stwierdzono. 😉

Jak budować motywację pokarmową u psa-niejadka – sposoby

Upewnij się, że karma jest odpowiednia

A co to znaczy “odpowiednia”? Dla każdego i każdej coś innego. Znam ludzi, którzy prężą pierś, mówiąc, że kupują swojemu psu tę dobrą i drogą znaną z tego, że świeci z półek 90% przychodni weterynaryjnych. A ta dobra i droga i tak polecana przez lekarzy weterynarii dobrą w istocie nie jest, bo większość jej składu stanowią zapychacze w postaci zbóż. Ważne, aby czytać ŚWIADOMIE składy pokarmów, które kupujemy, a z wybrednym psem przetestować w miarę możliwości różne rodzaje mięs oraz dodatków żywieniowych.

Zabierz miskę

Nie bądź mną – nie dramatyzuj, że pies jest głodny, bo ominął posiłek. Jeśli wiesz, że jest zdrowy (jeśli masz wątpliwości – zrób podstawowe badania) i że to wybrzydzanie, to daj mu na zgłodnienie więcej czasu. Nigdy nie zostawiaj pełnej miski. Wsyp taką dawkę karmy, jaką pies powinien dostać. Jeśli nie będzie on zainteresowany jedzeniem, daj mu 5-10 minut, a potem schowaj miskę. Nie wyciągaj jej z powrotem za godzinę. Ustal 2-3 stałe pory posiłków i tylko w tych godzinach karm psa. Przewidywalne rytuały pozytywnie wpłyną na budowanie motywacji pokarmowej.

Urozmaicaj posiłki

Jeśli twój pies do wszystkożernych nie należy, nie będzie zadowolony z tego, że zawsze znajduje w misce ten sam, suchy granulat. I tu warto pomyśleć o dosmaczaczach – takich, które możesz porządnie wymieszać z suchą karmą. Kiedy na początku mieszałam Farsie suchą karmę z mokrą czy olejami, potrafiła zlizać z granulatu każdą molekułę apetycznego dodatku. W miarę jednak budowania motywacji pokarmowej przestała to robić. Ważne, żeby zadbać o różnorodność. Nasze najczęstsze dodatki do karmy suchej to:

  • karma mokra (z półki wysokomięsnej, np. Brit Mono Protein, Wiejska Zagroda, Alpha Spirit, Natural Trail),
  • żółtko jaja kurzego (raz w tygodniu),
  • algi morskie (dla higieny zębów, ale i w celu dosmaczenia),
  • oleje (z łososia, rzepakowy i lniany).

Nie bój się go przegłodzić

Co robimy jako dobrzy opiekunowie, gdy pies nie chce jeść? Klękamy, błagamy, podstawiamy rękę z granulkami, kupujemy coraz to bardziej wymyślne, droższe, “lepsze” karmy. Motywacja pokarmowa u psa jednak od tego nie wzrasta, a wręcz przeciwnie. Warto sobie więc zdać sprawę, że 2-3 dni głodówki naprawdę nie wpłyną negatywnie na zdrowie naszego podopiecznego. Jeśli pies jest zdrowy i po prostu wybredny, to głodówka może sprawić, że uzna jedzenie za coś cenniejszego.

Spal miskę

Spalanie miski to nic innego niż skarmianie psa z zabawek oraz podczas treningu. U nas i u wielu znanych mi niejadków to spełniło swoją rolę najlepiej. Wypracowałam sobie z Farsą taki system, że 1/3 dawki dostaje rano w zabawce, a dokładniej – słynnym wężu z Trixie (trudna do zdobycia, sucha karma staje się wtedy atrakcyjna), kolejną 1/3 – podczas treningu i długiego spaceru, a pozostałą 1/3 – w misce ze wspomnianymi dosmaczaczami. Dzięki temu każdy z posiłków jest dla Łaciatej atrakcyjny. Oczywiście nieustannie się tym bawię: wprowadzam Kongi, maty i kule węchowe, poszukiwanie granulek na “szukaj” w różnych zakamarkach salonu. Ogranicza nas tu tylko wyobraźnia!

Co ze spalaniem miski podczas treningu? Przecież trudno zmusić psa do pracy za coś, co go w danym momencie nie jara.

  • Trenuj na głodnego! Nie wyobrażam sobie, żeby Farsa po zjedzeniu potężnej dawki apetycznej, mokrej karmy z rana, o godzinie 12. zamierzała ze mną pracować za granulat. Dlatego wszelkie obżarstwo, dodatki w charakterze gryzaków czy wypełnione Kongi na czas mojej nieobecności w domu, wlatują tylko po treningu.
  • Urozmaicaj sposoby nagradzania psa! Jeśli podajesz psu za każdym razem przysmak w ten sam sposób (najczęściej prosto do pyska z dłoni), to z pewnością nie budujesz jego motywacji pokarmowej. TUTAJ znajdziesz porady, jak urozmaicić nagradzanie psa jedzeniem.
  • Baw się z miskami! Ten sposób znam od Joanny Korbal z jej webinaru o motywacji pokarmowej na Dogedu.pl, który serdecznie polecam. Dwie miski ustaw w pewnej odległości od siebie. Stojąc z psem obok jednej, wrzuć tam jedną granulkę karmy i kiedy pies włoży pysk do pierwszej miski, pobiegnij do drugiej i również wrzuć tam granulkę. Na tej samej zasadzie odbiegnij z powrotem do pierwszej. Po co ten cyrk? Bo jesteś znacznie ciekawszy/a, jedzenie również, kiedy jesteś w ruchu. Myśl również zaczerpnięta z któregoś webinaru Joanny: wszystko, co dla psa najciekawsze w świecie, jest w ruchu.
  • Jeśli pies nie chce pracować… odpuść. Motywowanie jest jak najbardziej potrzebne, np. wołanie psa, naprowadzanie przysmakiem, rzucanie jedzenia w trawę, itp. Jednak nadgorliwość jest wręcz mocno niewskazana. Nagroda, na której tobie zależy bardziej niż psu, nie ma dla niego żadnej wartości. W takich momentach lepiej popracować z psem z użyciem nagrody socjalnej bądź zabawki bądź… wcale. Rozumiem cele treningowe, ale często lepiej po prostu danego dnia odpuścić.

Stopniowo przechodź od parówki do suchej karmy

Jeśli twój pies z wielką łaską pracuje tylko za aromatyczne parówki czy kawałki mięsa, to możesz skorzystać ze stopniowości. Najpierw zbuduj silną motywację pokarmową do pracy za te aktualnie najbardziej atrakcyjne przysmaki. Po jakimś czasie zamień je na coś kompromisowego, np. karmę w postaci wilgotnych granulek. Kiedy i wtedy osiągniecie z psem zadowalający poziom motywacji, wprowadź suchą karmę. Przy niektórych psach udaje się to bez stosowania stopniowości. Ja ją stosowałam i uważam, że oba toki myślenia w tej kwestii są okej i jak to się mówi, zależy od psa.

I jak zawsze dwie najważniejsze rzeczy

…czyli czas i konsekwencja. Pies długo pozbawiany motywacji pokarmowej nie dostanie jej w parę dni. To proces czasem kilkumiesięczny. Najważniejsze to nie ulegać własnemu stresowi i frustracji (choć jak nikt wiem, jak cholernie jest to trudne, zwłaszcza jak niejadkiem jest pies z wysokim zapotrzebowaniem energetycznym i w okresie wzrostu) i dać czas również tym metodom, które na początku “nie działają”. Jeśli jednak czujesz, że stoicie w tej kwestii wciąż w miejscu, zachęcam do konsultacji z trenerem(ką)/behawioryst(k)ą. Profesjonalnie oko z zewnątrz wyłapie więcej niż my na co dzień, np. w kwestii naszych gestów czy emocji, które okazujemy psu.

2 thoughts on “Mój pies nie chce nic jeść, czyli motywacja pokarmowa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *