Sądy przestają tolerować bestialstwo? Bartosz D. trafi do więzienia za skatowanie szczeniaka Fijo

fijo skatowany pies

Wczoraj Sąd Rejonowy w Toruniu wydał wyrok w sprawie skatowanego szczeniaka. Pies Fijo został znaleziony w kałuży krwi z połamaną szczęką, wybitymi zębami i zmiażdżonym kręgosłupem. Dariusz D., jego oprawca, trafi do więzienia na półtora roku. Czy Polska zrobiła właśnie krok ku zaprzestaniu tolerancji wobec krzywdzenia zwierząt?

“Przewróciłem się – dlatego pies ma zmiażdżony kręgosłup”

Pod koniec stycznia 2018 roku 30-letni Bartosz D. z Chełmży skatował swojego 4-miesięcznego szczeniaka. Pies Fijo został znaleziony przez małżonkę sprawcy – leżał w kałuży krwi. Mężczyzna zniknął. Odnalazł się u rodziny po wysłaniu listu gończego. Został wówczas zatrzymany na 14 dni. W zeznaniach stwierdził, że… był pijany, przewrócił się na psa i go w ten sposób zranił. Czujecie? Tak niefortunnie, że niechcący złamał szczeniakowi kręgosłup i wybił zęby. Ponadto był tak niewinny, że musiał się ukrywać przed organami ścigania. A te animalsy pieprzone mu nie wierzą no!

Pies Fijo walczy z Fundacją Judyta!

Sparaliżowany pies Fijo trafił pod opiekę Fundacji Dla Szczeniąt Judyta. Zajmowała się ona psiakiem przez długie miesiące. Szczeniak był leczony za granicą. Niestety przy tak poważnym urazie kręgosłupa Fijo nie miał szans na odzyskanie sprawności. Ma jednak chłopak mimo wszystko szczęście, bo znaleźli się sponsorzy, dzięki którym może się poruszać na specjalnym wózku. Trzeba przyznać, że fundacja odwaliła kawał pięknej roboty.

Sąd nie uwierzył w bajkę o upadku

To byłoby żałosne, gdyby uwierzył. Ku pokrzepieniu serc: sąd skazał Bartosza D. na rok i sześć miesięcy bezwzględnego więzienia. Do tego oprawcę Fijo ukarano nawiązką w wysokości 3 tysięcy złotych. Będzie musiał też zapłacić 25 tysięcy złotych jako zwrot kosztów leczenia, które zapewniła psu Fundacja Dla Szczeniąt Judyta. Ma też zakaz posiadania zwierząt na 10 lat. No cóż. Mógł pod nogi bardziej uważać. 😉

Dlaczego to ważne?

Bo w Polsce takich katów wsadza się do więzienia zazwyczaj w przypadku śmierci zwierzęcia. Strasznie to moim zdaniem głupie, jeśli pomyśleć o tym, ile taki pies Fijo musiał przejść. To, że miał szczęście trafić na aniołów, którzy go uratowali, nie oznacza, że można przymknąć oko na gehennę, która go spotkała. Myślę, że wiele osób zgodzi się ze mną czy z Fundacją, że 1,5 roku za kratami to i tak za mało i że Bartosz D. zasłużył na maksymalny wyrok. Biorąc jednak pod uwagę, że w Polsce bezwzględne więzienie w takich sprawach wciąż nie jest standardem – jest to pewnego rodzaju przełom. Bo prawda jest taka, że zwyrodnialców raczej nie da się zmienić. Można ich natomiast zastraszyć i pokazać, że nie istnieje przyzwolenie na przemoc wobec słabszych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *