To już trzeci tydzień z labradorem! Czego uczy nas Sara?

Ponad dwa tygodnie temu przywieźliśmy ze schroniska Sarę – roczną pannę w typie labradora. Choć teorii na temat rasy mieliśmy wystarczająco, praktyka pokazała wiele ciekawych rzeczy. Oto niektóre z nich!

“Mój pies jest chory!” działa najlepiej

W schronisku Sara złapała kaszel kennelowy. Zmiana otoczenia, przerzucenie się na szelki zamiast obroży, dwa listki tabletek i już jest okej. Na początku jednak nie chcieliśmy na spacerach witać się z innymi psami. Z jednej strony to nie nasz problem, jeśli któregoś czworołapa Sara by zaraziła, z drugiej – po co świadomie przysparzać tego problemu jakiemukolwiek zwierzęciu? Zgadnijcie, czy ludzie ze swoimi puszczonymi samopas lub pędzącymi na flexi Pimpkami coś sobie robili z tego, że przyciągałam Sarę do siebie i mówiłam: “nie”. Oczywiście, że nic. Przecież labrador (i każdy zresztą pies) służy w oczach januszy do tego, żeby ich piesek mógł go napastować, nawet jeśli mój pies by sobie tego nie życzył. Spróbujesz powiedzieć: “proszę zabrać swojego psa, bo mój nie chce się bawić”? Zadziała w jednym na dziesięć przypadków. Ale powiedz tylko: “mój pies jest chory!” – skuteczność 9/10. Ten jeden to klasyczny zwierzak o imieniu Mamcięwdupieczłowiekwołajsewołaj, który podbiega do ciebie bez smyczy.

Labrador bez nadwagi to zagłodzony labrador

Wzięłam już parę razy Sarę do pracy. Jedna z klientek z przerażeniem stwierdziła: “czemu ona jest taka chuda?!”. Jak coś – Sara ma rok i waży 30 kg. Ma według mnie piękną, sportową sylwetkę, je trzy razy dziennie porcje po bożemu, zgodnie z tabelkami z karm i nie dostaje nic ze stołu. Kiedy, nie kryjąc obruszenia, odparłam pani, że według mnie jej waga jest prawidłowa i postaramy się nigdy nie przekroczyć wzorcowych 32 kg, ona z dumą stwierdziła, że jej suka labradorka waży 38 i że jej zdaniem to jest okej. Pozostało mi wzruszyć ramionami i powiedzieć: “ok”. Ja po prostu chcę, żeby Sara cieszyła się dobrą kondycją i zdrowiem przez najbliższe 10-12 lat, a nie najbliższe 4. Serio, ludzie, nadwaga u psów nie jest zabawna, a labrador po sterylizacji nie musi wyglądać jak napowietrzona bułka z supermarketu.

Żołądek może być bezdenny

Oczywiście ze społecznie akceptowaną otyłością labradorów wiąże się ich legendarna niewybredność, a wręcz obżarstwo. Uwierzcie, to spory szok, kiedy masz wybrednego owczarka, któremu nauczyłaś się przemycać tabletki na setki sposobów, a potem wchodzi ona – cała na biszkoptowo – i żre ci z zadowoleniem z ręki wszystkie suplementy, które jej podsuwasz. I to tak bez wąchania! Oczywiście również prześladują cię pełne wyrzutów, przebiegłe oczka, za każdym razem, gdy bierzesz do ust kęs kanapki. Naturalnie też swoje porcje jedzenia Sara wciąga jednym nosem w kilka sekund, a potem gapi się ze zdziwieniem, że to już było i nie wróci więcej. Mam wrażenie, że żaden inny pies nie potrafi tak mistrzowsko kłamać, że jest głodny.

Chlap, chlap, chlap

Widzieliście kiedyś, jak pije pies? Jeśli nie, to o – tak:

Jak pije Sara? Mam wrażenie, że zatapia w misce cały pysk (to możliwe, bo robi to w każdej kałuży na spacerze), by potem zatopić pół kuchni i przedpokój. Dosłownie leje się jej potem z mordy i trzeba ją wycierać ręcznikiem po każdym łyku. Uwielbia wodę w każdej postaci – picia, deszczu, kałuży, stawu… W końcu taka płynie w niej krew! Ogólnie, żyjąc z labkiem, trzeba chyba przywyknąć, że ma się permanentnie mokrą podłogę albo ubranie.

Krótka sierść nie równa się mało sierści

Zawsze kiwam ostrzegawczo palcem, gdy ktoś bez przejęcia stwierdza, że pies z krótką sierścią to mało sprzątania.

Ponieważ labki zostały stworzone do aportowania, muszą mieć podszerstek tak gęsty, aby był niemal nieprzemakalny. Oznacza to też dużo martwego włosa. Te krótkie kłaczki są niepozorne, ale znajdujesz je niemal wszędzie – oczywiście na ubraniach, na dywanie jako dodatkowy dywan, w obiedzie, w portfelu… Na szczęście istnieje Furminator – superbohater, zbawienie, genialne narzędzie! Zamówiłam go jeszcze zanim przywieźliśmy Sarę, choć u Atosa wystarczało mi zwykłe zgrzebło i nie wiedziałam, czy to narzędzie naprawdę jest tak rewelacyjne, jak wszyscy mówią. Otóż – jest. Przeczesanie furminatorem labka raz w tygodniu wystarcza, aby na parę dni odzyskać spod białych kłaków widok na swoją podłogę.

Każdy jest wujkiem albo ciocią

Labkowa radość i wylewność – to też nowość. Wszyscy kochają labradory, a labradory kochają wszystkich. W autobusie na Bielany Wrocławskie Sara zaczyna dorabiać się małego fanklubu, jeździ za friko i bez kagańca. Głaski i buziaki leją się strumieniami. Sara pozdrawia każdego swoim rozmerdanym szczurzym ogonem (ten ogon daje do myślenia, jeśli chodzi o jej “hodowlę” i “rodowód” z dziwnego stowarzyszenia) i mam wrażenie, że poszłaby do domu za każdym obcym człowiekiem, a to jest troszkę straszne. Stróż? Mam wrażenie, że pomogłaby złodziejowi wynieść całe mieszkanie, a jedyna śmierć, jaką mogłaby zadać, to zalizanie. I to też jest szok, jeśli przedtem żyło się tylko z rozszczekanymi, neurotycznymi kundelkami albo owczarkowatymi introwertykami. Cóż – jest ciekawie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *