Spacerowy savoir-vivre, czyli jak nie być chamem wobec ludzi mających psy

Długo odkładałam ten temat, bo spacerowy savoir-vivre wydał mi się oczywisty. Im dłużej jednak mam Farsę, tym bardziej widzę, że pewne niepisane zasady wcale takie jasne dla wielu nie są. Jak nie być skończonym chamem wobec spotkanego na spacerze psiarza?

Nie pozwól “bombelkowi” podchodzić do obcego psa

Zacznę historią z dzisiaj, która jednak przytrafiała mi się nieraz. Poszłam z Farsą do parku. Chodziła luzem, ćwiczyłyśmy bezkolizyjne mijanie psów i ludzi i szło naprawdę świetnie. Choć wybierałam alejki i polany najmniej zaludnione i zapsione, to w pewnym momencie musiałam przejść przez dość zatłoczony plac. Zapięłam więc smycz, coby łatwiej mi było kontrolować Farsę, jeśli wejdzie na zbyt wysokie emocje.

Wszystko byłoby super. Jednak nagle w naszym kierunku zaczął biec chłopiec w wieku “dopiero zacząłem chodzić”. Roześmiany, bo pieseeek! Farsa zdążyła się cała napiąć i włączyć tryb “uciekaj”, bo dziecko wyłoniło się zza murku nagle i w zbyt bliskiej odległości. Zaczęłam robić łuk i się oddalać. Chłopiec w odpowiedzi dostał speeda i znów biegł prosto na nas. Musiałam ewakuować się szybciej. Olałabym sytuacje, ale ojciec spojrzał na mnie i się śmiał. Bo to takie zabawne, że jego synek cieszył się na widok pieska, a piesek się wystraszył na śmierć. Nie wytrzymałam.

– A jak by go ugryzła, to też by się pan śmiał? – zapytałam.

– To niech pani trzyma dobrze psa – odparł.

– No, ja trzymam. Pan niech trzyma dziecko, bo nie wiem, co się stanie, jak podejdzie za blisko.

– Jak pani nie pasuje, to niech pani w domu siedzi!

No i niestety, ja nieumiejąca i nielubiąca kłócić się z randomowymi ludźmi, pękłam. Zaleciłam panu zacząć używać narządu, który ma między uszami i uzmysłowiłam mu, że mój pies nie jest publiczną maskotką. Dowiedziałam się w odpowiedzi, że jestem wariatką.

Nie mam i nie planuję mieć dzieci. Prawdę mówiąc, nigdy nie lubiłam kontaktu z nimi. Wiem jednak, że istnieją rodzice, którzy potrafią kontrolować swoje latorośle, gdy są za małe, żeby zrozumieć, że do obcego psa się nie podchodzi. Serio, da się. Mimo to częściej spotykam i zapamiętuję kompletnych dzbanów, dla których wyżej opisana sytuacja nie stanowi problemu. Rodziców rodem z memów o horej curce – rodziców, którym wydaje się, że zrobienie sobie dziecka gwarantuje im prawa większe niż ma reszta świata. Was też obowiązuje spacerowy savoir-vivre i respektowanie czyjejś przestrzeni. I to nie jest śmieszne, bo:

a) jedna taka akcja psuje mi cały spacer – po wszystkim Farsa rozszczekała się w stresie na wszystkie napotkane psy i bardzo długo musiała się wyciszać

b) następnym razem “bombelek” może trafić na psa, który zamiast reakcji “uciekaj”, odpali reakcję “walcz” i nie będzie już tak zabawnie

Nie podchodź ze swoim psem

Z tego punktu nie zdają sobie sprawy opiekunowie psów, którzy o psim języku i relacjach nie mają zbyt dużego pojęcia. Wychodzą z założenia, że psy “muszą się przywitać” i że to jest dla nich “naturalne”. Nie do końca tak to działa. Przede wszystkim nie wiesz, czy pies, którego widzisz na horyzoncie:

  • jest chory
  • jest agresywny
  • odbywa trening
  • boi się innych psów

Nie możesz sam/a decydować o kontakcie twojego psa z obcym zwierzęciem. Zapytaj, zanim podejdziecie. Jeśli twój pies pędzi bez smyczy w kierunku pobratymca, to odwołaj go, zanim dojdzie do kontaktu. To nie jest tak błaha sprawa, jak wielu osobom się wydaje. Tysiąc razy puszczone samopas po parku psy pędziły prosto na Farsę, nie wysyłając przy tym żadnych “pokojowych” sygnałów, przez co Łaciata wpadała w ogromny stres i cała moja praca nad jej kontaktem z innymi psami roztrzaskiwała się wtedy na milion małych kawałków. Nie jesteśmy odosobnionym przypadkiem. Dużo miejskich czworołapów ma problemy w prawidłowych konfrontacjach z innymi psami. Uszanuj czyjąś pracę i fakt, że jeśli nawet “twój pies nic nie zrobi”, to nie znaczy, że ten drugi poczuje się z tym kontaktem okej.

Mijaj psiarzy “po łuku”

Kolejny “kwiatek” to mijanie się na spacerach. Dla psów naturalne jest zataczanie kręgu w pewnym oddaleniu od mijanego psa lub człowieka. W ten sposób zwierzęta unikają konfliktów. Zbliżanie się na wprost może tworzyć w psie niebezpieczne i niepotrzebne napięcie. Nienawidzę więc, wprost nienawidzę, jak próbuję ominąć łukiem innego psiarza lub jakąś osobę solo / z dzieckiem, a ktoś zdaje się totalnie to ignorować i nie dość, że nie pomaga w bezpiecznym minięciu się, to bezmyślnie skręca w tę samą stronę co my. Tyle miesięcy zmagań z pandemią Covidu, a my nadal nie rozumiemy pojęcia dystansu społecznego. Z psem czy nie – nigdy nie przechodź dosłownie centymetr od zwierzaka. Zwłaszcza jeśli psiarz ewidentnie od ciebie ucieka w mokrą trawę albo błoto, bo nie widzisz problemu w zajęciu całej szerokości alejki czy chodnika.

Nie wołaj obcego psa i nie “cmokaj” na niego

Nie tylko głaskanie obcego psa jest zbędną i niekulturalną próbą nawiązania z nim kontaktu. Paskudnym, odruchowym zwyczajem jest też wołanie zwierzaka i uporczywe “cmokanie” na niego. Farsa nosi często w pracy żółtą chustkę. Jeśli już udaje mi się wyperswadować natrętnemu klientowi, żeby nie dotykał mojego psa, to często zaczyna się TO – werbalne próby… w sumie nie wiem czego. Łaciata podchodzi do tych osób, do których ma ochotę: zazwyczaj spokojnych i nienachalnych. Przed cmokaczami i wołaczami często chowa się za mną albo gapi się na zaczepnisia z miną w stylu:

Jaki to sens i przyjemność głaskać psa, który tego nie chce? I co miałoby zmienić twoje cmokanie czy wołanie? W ten sposób możesz jedynie zdekoncentrować psa, który właśnie odbywa trening, albo zestresować tego, który jest lękliwy i nie chce mieć z tobą kontaktu. Nie rób tego. To strasznie głupie.

Sprzątaj po swoim psie

O sprzątaniu po swoim psie pisałam jakiś czas temu osobny tekst. Co to ma do bycia kulturalnym wobec psiarzy? Więcej niż może się wydawać. Tabliczki z przekreślonym psem na trawnikach nie pojawiają się przypadkiem. To zasługa opiekunów, którzy nie czują się zobowiązani do usunięcia nieczystości po swoim pupilu. Taka postawa szkodzi innym psiarzom. Może skutkować ograniczaniem nam miejsc spacerowych i nasilaniem się niechęci wobec nas. Z jakiegoś powodu popaprani ludzie rozkładający kiełbaski z gwoździami w parkach robią, to co robią. Oczywiście wdepnięcie w psie gówno nie usprawiedliwia umyślnych prób zabicia przypadkowego zwierzęcia. Niemniej trzeba sprzątać i tyle. Nie ma dla mnie nic gorszego niż poślizgnięcie się na obcej kupie, gdy sama jestem osobą, która po zapomnieniu woreczków sprząta odchody przez liście albo wraca w to samo miejsce posprzątać następnego dnia.

I po prostu nie bądź paskudnym egoistą

Psy w przestrzeni publicznej to nie zabawki dla ludzi i zwierząt, które akurat mają ochotę się nimi pobawić. Nie podchodzisz do obcego człowieka, żeby go obmacać i nie gwiżdżesz na niego. Nie mijasz się z inną osobą z odległości takiej, żeby uderzyć ją z bara (a jeśli tak, to zastanów się nad sobą). I nie chciał(a)byś być tak traktowany/a. Przenieś sobie więc to wszystko na psa i respektuj przestrzeń jego i opiekującego się nim człowieka. To naprawdę bardzo proste.

7 thoughts on “Spacerowy savoir-vivre, czyli jak nie być chamem wobec ludzi mających psy

  1. Witam !
    Po raz kolejny dziękuję za mądry tekst !
    Odnośnie sprzątania po psie ,mieszkam ( z moim psem ) na małym ,cichym osiedlu ,można powiedzieć że wśród łąk i obok dużego pustego parku ! Na trawnikach tabliczki przypominające o posprzątaniu nieczystości ! Dookoła kosze na śmieci !
    Kulturalni DOROSLI ludzie ,mało dzieci i młodzieży ( na których można by zwalić że im się nie chce )
    I kto zgadnie co chcę napisać……..
    Tak ! właśnie tak ! Wstyd !
    Pelno psich kup !
    Niejednokrotnie jak widzę to ” biorę swoją i cudzą ”
    Dlaczego tak się dzieje ????
    Wiem temat rzeka ale nie potrafię zrozumieć…..
    Nie potrafię pojąć……..
    Jestem zniechęcona i zniesmaczona…..
    Pozdrawiam wszystkich sprzątających !
    Elżbieta

    1. Dzień dobry! Dziękuję za miłe słowo. <3
      Niestety niektórzy ludzie mają jakiś trudny do zdefiniowania problem z posprzątaniem po swoim psie. Czasem można puścić luzem zwierzaka i nie dostrzec, gdzie załatwił swój interes, ale to raczej ekstremalnie rzadkie sytuacje, o ile się swojego psa obserwuje. A najwięcej kup niestety jest właśnie na osiedlach, po których większość psów chodzi na smyczy. Nie wierzę, że wszyscy ten jeden raz zapomnieli akurat rolki z woreczkami. 😉 Także cieszę się, że ma Pani taką postawę. Sama też zgarniam obce kupy, gdy mi się napatoczą podczas sprzątania. Takie to "trudne". 🙂 Pozdrawiamy!

  2. Ech, ja z kolei nienawidzę kiedy biegam w parku i jakiś pies zaczyna biec w moją stronę (oczywiście głośno mnie obszczekując) a właściel zamiast go przywołać uważa, że to świetny żart. Nie, nie świetny. Nie znam psa, nie wiem czy będzie biegł w oddaleniu “ze mną”, czy za chwilę będzie mnie próbował posmyrać albo się wplącze między nogi. Omijam ludzi z psami łukiem, no chyba, że widzę, że nie zwracają na mnie uwagi, wtedy po prostu się mijamy po prostej.
    Chciałabym aby oni robili tak samo…

    1. I to również bardzo cenna uwaga… Sama zawsze schodzę z drogi biegacz(k)om, jeśli widzę w Farsie chociaż minimalne napięcie i fokus na tę osobę. Rozumiem Twoją frustrację, tym bardziej, że nie wiadomo, jak pies zareaguje na osobę w biegu.

  3. Spacery, w dużym mieście to istna masakra🙈 Mam reaktywnego psa, z którym pracuję już trzy lata. Dużo rzeczy udało się już wypracować, ale są takie których nie jesteśmy w stanie przeskoczyć. Jogi bardzo „podnieca się” na widok rowerów i biegaczy, wiec zawsze staram się wybierać ścieżki spacerowe, z daleka od tych bodźców. Niestety mam wrażenie ze ludzie już pozjadali wszystkie rozumy i nie stosują się do żadnych zasad. Bo po co przebiec z daleka od psa i nie narażać siebie i psa na niepotrzebny stres, jak można przebiec tuż obok, bo przecież to właściciel ma mocno trzymać smycz i musztrowac jak pies jest „niewychowany” 🙈 Natomiast rowerzyści to istny koszmar, mają ścieżki, ulice, a i tak wybiorą środek chodnika 😡 od jakiegoś czasu nie odpuszczam i stanowczym tonem zwracam uwagę na „zakaz ruchu rowerów po chodniku”. Niestety po takich konfrontacjach nasz spacer zamienia się w pogoń za wszystkim. I całe szkolenie musimy zaczynać od nowa 😞 Mam nadzieję, że dzięki takim artykułom coraz więcej osób będzie świadomych, jak obcować z obcymi zwierzętami i nie oceniać zachowań psów pod kontem „grzeczności”😊
    Pozdrawiam Kasia i Jogi 🐾

    1. Frustracje, o których piszesz, zrozumie tylko opiekun/ka reaktywusa… 😀 Niestety, w takich codziennych sytuacjach niepsiarzom brak wiedzy i wyobraźni, bo jaki by pies nie był, żaden nie czuje się ok z tym, że ktoś mija go po prostej. Musimy wierzyć, że edukacja będzie czynić wspólną przestrzeń coraz bardziej przyjazną dla wszystkich. 🙂 Ja sama z kolei odwołuję Farsę ze ścieżki, którą zbliża się w naszą stronę biegacz/ka, bo wcale nie musi czuć się dobrze z bliskością nieznanego psa. Ale wiadomo, również oczekuję od niego / niej w takim momencie współpracy. Pozdrawiamy i trzymamy kciuki za jak najwięcej spokojnych spacerów u Was! <3

  4. Bardzo ciekawy i wartościowy post! Każdy psi rodzic powinien to przeczytać!

    Przy okazji polecam portal pethomer.com stworzony specjalnie dla miłośników zwierząt. Psi i koci rodzice mogą znaleźć na portalu Opiekunów, którzy z wielkim sercem zajmą się ich czworonożnymi przyjaciółmi. Petsitter pethomer oferuje usługi takie jak: spacer z psem, opieka dzienna, psi hotel, a dla psiarzy, którzy również mają koty mamy usługę szybkie karmienie, czyli opieka nad kotem. https://pethomer.com/szukaj-opiekuna/ Wyprowadzanie psów hotel dla psów

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *