Mała rozprawa o psich kupach, czyli POSPRZĄTAJ, TY GAMONIU!

Wszyscy się zgadzamy, że miny w postaci psich odchodów na miejskich trawnikach to rzecz uciążliwa. Dlaczego sprzątanie po psie jest tak ważne, ale przede wszystkim – dlaczego nie wszyscy wciąż to robią?

Wychodzę na poranny spacer z Farsą. Widzę, jak po krótkim obniuchaniu trawnika kuca. Wyjmuję więc jeden z pachnących lawendą woreczków Earth Rated. Robi mi się miło na myśl, że są biodegradowalne. Ciepło kloca wyczuwalne przez folię jest przykre, ale to nic, przynajmniej sztuczny zapach fioletowych kwiatów umila ten proceder. Jest jak pokrzepiające poklepanie po plecach. Do kosza mam 20 metrów. Dzierżę więc to gówno, zawiązuję woreczek, żeby smród nie skrzywdził nikogo więcej, idę się go pozbyć. Czuję się taka porządna, że posprzątałam. Przyklejam sobie do koszulki niewidzialną plakietkę: “dobra obywatelka”. O, akurat przechodzi sąsiadka. Widziała! Cudownie. Ach, jakże się cieszę, że mama nauczyła mnie dbać o przestrzeń publiczną. Tylko śmieci śmiecą umyślnie. Idę sobie z tymi myślami do tego kosza, gdy nagle ślizgam się na trawie, ledwo utrzymując równowagę. Podnoszę stopę. Wgłębienia mojej podeszwy są idealnie wypełnione kupskiem psa. NIE MOJEGO PSA. Przysięgam, że w takiej chwili mam ochotę się rozpłakać i zapytać wszechświat: “DLACZEGO JA?!”.

Dlaczego trzeba sprzątać po swoim psie?

Bo możesz dostać mandat.

Pandemia nauczyła mnie, że nic nie mobilizuje społeczeństwa do dbałości o wspólne dobro bardziej niż konsekwencje prawne. Żadne poczucie przyzwoitości. Żaden zdrowy rozsądek. Tylko kary. Źle mi z faktem, że tak myślę, ale cóż.

Stety lub niestety – to, co cię czeka za nieposprzątanie po psie, zależy od miejsca, w którym mieszkasz. Regulują to przepisy gminne. U nas stanowi o tym Regulamin utrzymania czystości i porządku na terenie Wrocławia. Jest w nim jasno powiedziane, że opiekun zwierzęcia przebywający z nim w miejscu użytku publicznego jest zobowiązany do “niezwłocznego usunięcia zanieczyszczeń pozostawionych przez zwierzę”. Odchody należy wyrzucać do specjalnych pojemników. Jednak nie stoją one na każdej ulicy, więc opcjonalnie można pozbyć się psiego kloca w koszu ulicznym lub osiedlowym – na zmieszane odpady komunalne. Także nie mów bzdur, że nie sprzątasz, bo nie masz gdzie wyrzucić woreczka. Przejście z nim nawet stu metrów to chyba żaden wyczyn?

Jakie mogą być prawne konsekwencje niezastosowania się do gminnych przepisów? Może dla niektórych to kuriozalne, ale pozostawienie psiej kupy na trawniku to wykroczenie. Według artykułu 145. Kodeksu wykroczeń grozi za nie kara nagany lub mandat w wysokości do 500 zł. Oczywiście, możesz cwaniakować i liczyć, że nikt się o twoim małym przestępstwie nie dowie. Jednak pamiętaj, że zza rogu zawsze może wyłonić się ktoś ze Straży Miejskiej. Możesz też mieć życzliwych sąsiadów, a i przypadkowi przechodnie są na to wyczuleni.

sprzątanie po psie

Bo psie odchody to siedlisko chorób.

Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal? No niekoniecznie. Larwy i bakterie, które mogą znajdować się w psich odchodach, to zagrożenie dla bawiących się w piaskownicach i na trawnikach dzieci, ale też dla innych psów. W tym dla twojego. Głupotą jest myśleć, że psia kupa się szybciutko rozłoży albo zmyje ją deszcz. To jest równie “genialny” tok myślenia, co słynne: nie idę na wybory, bo mój głos i tak niczego nie zmieni (pomyśleli wszyscy). Wyobraź sobie, że każde z nas pomyślałoby: po co mam sprzątać po swoim psie, skoro nic to nie zmieni i kupa szybko zniknie? Jeśli twoja wyobraźnia nie sięga tak daleko, to pozwól, że ci podpowiem. Utonęlibyśmy w gównach i mielibyśmy więcej niż jedną epidemię na głowach.

Bo sprzątanie po psie to nie wstyd.

Pięć lat temu we Wrocławiu ruszyła akcja “Kupa Wstydu”. Zachęcała ona mieszkańców miasta do fotografowania osób niesprzątających po swoich psach i nadsyłania materiałów do redakcji, aby mogły one trafiać do “galerii brudasów”. Niektórzy popierali, niektórzy hejtowali, ale trzeba przyznać, że inicjatywa podyktowana słusznymi pobudkami. Czasem perspektywa mandatu i epidemii razem wzięte nie są tak straszne, jak zostanie przyłapanym na gorącym uczynku. 😉 Sama często bacznie obserwuję na ulicach, czy osoby patrzące na przykuc swoich psów szykują woreczki, czy może rozglądają się niewinnie na boki, udając, że nic się nie dzieje.

Sam/a wdeptujesz

Jest w temacie psich odchodów jedna rzecz, która wyjątkowo mnie męczy. Nie wierzę, że te wszystkie leniwe buły, które nie sprzątają, nigdy nie poślizgnęły się – jak ja nie raz i nie dwa – na gównie cudzego psa. Przecież to jedna z obrzydliwszych rzeczy, jaka może ci się przytrafić na spacerze. Z wulgarnym określeniem prostytutki na ustach wycierasz podeszwę o trawę albo chodnik. Niewiele ci to daje. Część zostaje i zasycha. Wnosisz to potem do domu albo pracy i myjesz z poczuciem absolutnej ohydy. Na co najmniej parę dobrych minut skutecznie psuje ci to nastrój. To dlaczego sam/a fundujesz takie doznania sobie i innym, zostawiając kupę swojego psa, która tylko czeka, aby kogoś wkurzyć? Zupełnie to bez sensu.

Przeczytaj także: Jak wybrać najlepsze szelki dla psa?

Sprawiasz, że psiarze nie są lubiani

Zastanawiałeś/aś się kiedyś, dlaczego ci wszyscy debile rozkładający w parkach kiełbaski ze szpilkami wpadają na takie genialne pomysły? Oczywiście, jest to szczyt głupoty, godny absolutnej nagany, ale nie bierze się znikąd. Psy muszą wkurzać tych ludzi. A nic w tej materii nie jest tak wkurzające jak wspomniane wyżej wdepnięcie w psią kupę. Pamiętaj, to, że masz psa, nie daje ci tylko praw. Wiąże się też, a może przede wszystkim z obowiązkami. Te obowiązki dotyczą nie tylko samego psa, ale też otoczenia, w którym żyjesz. Nie dawaj osobom nieprzepadającym za psami pożywki, aby nie znosiły ich jeszcze bardziej. Choć oczywiście powinny nie znosić ciebie, jeśli nie sprzątasz, to konsekwencje mogą być przykre bezpośrednio dla twojego psa. Słabe, co?

sprzątanie po psie

Żadna wymówka nie jest trafiona

Bardzo fajnie mieć pieseczka, ale pamiętaj, że pieseczek sra 1-2 razy dziennie i przyjmując pieseczka pod swój dach, wyrażasz na to zgodę. Nie przekonasz nikogo wymówką, że nie masz gdzie wyrzucać woreczków, jeśli mieszkasz w centrum miasta. Możesz porzucić kupę na środku pola na środku jakiegoś absolutnego odludzia, gdzie nie ma kosza w zasięgu kilku kilometrów. Możesz raz na jakiś czas nie zdołać posprzątać wszystkiego, gdy twój pies ma biegunkę. Być może zdarzy ci się nie wziąć na jeden spacer woreczków. Albo popełnisz niewybaczalny błąd, zamiast całej rolki, weźmiesz jeden worek, a kupy będą dwie. Wtedy możesz użyć liścia albo jakiegokolwiek papierka. A przecież na co dzień to nie problem nosić rolkę worków w kieszeni kurtki. Zresztą, producenci artykułów dla zwierząt wychodzą zapominalskim naprzeciw. Łatwo dostaniesz w zoologicznym lub w Internecie specjalny dozownik woreczków, który będziesz mógł/a przyczepić do smyczy. Smyczy raczej nie zapomnisz. 😉 Jeśli ekologia i unikanie plastikowej folii są dla ciebie ważne – bardzo proszę, woreczki papierowe, biodegradowalne albo zwykły papierek / kartka wyrwana z gazety. Wspomniane liście też spoko. A jeśli ciepło świeżej kupy wykracza poza granice twojej psychicznej wytrzymałości, to istnieją nawet specjalne silikonowe chwytaczki, przez które możesz podnosić woreczek z kupą. Potrzeba matką wynalazku!

Jedynym “ale”, z jakim mogłabym mieć problem, jest hipotetyczny psiarz, który ma chore kolana albo porusza się na wózku inwalidzkim i zwyczajnie nie może kucnąć, aby posprzątać. Ale hej, z tego, co obserwuję na ulicach, większość z nas porusza się sprawnie i może się nachylić.

Apel mój jest jednoznaczny – jak cię dorwę na porzuceniu kupy w środku miasta, to zrobię ci taką pogadankę, że poczujesz się jak nastolatek przyłapany na paleniu w szkolnej toalecie. Nie chcesz kup? Nie miej psa. To przecież bardzo proste.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *